Zgromadzonych, a wśród nich prelegentów z Senegalu, przywitał ks. prof. dr hab. Wojciech Kluj, przypominając, że jest to już 20 z kolei konferencja z cyklu „Jan Paweł w…”.

Prof. Moustafa Sall z Katedry Dialogu Międzyreligijnego na Uniwersytecie Cheikh Anta Diop w Dakarze przedstawił historię koegzystencji trzech religii w Senegalu. Pierwsza z nich jest związana z pierwotnymi afrykańskimi wierzeniami charakteryzującymi się wiarą w Boga oraz w pośredników między Istotą Najwyższą a ludźmi, czyli przodków. Drugą religię stanowi islam, który w pokojowej formie dotarł do tego kraju w VIII w. wraz z arabskimi handlarzami. Trzecia to chrześcijaństwo, obecne tam od XVI w. Pojawiło się wraz z Portugalczykami, którzy z czasem zostali wyparci przez Francuzów. Przed przybyciem do tego kraju islamu, władzę piastowali tam królowie, którzy stopniowo zostali zastąpieni przez przywódców muzułmańskich. W ten sposób większość społeczeństwa stała się muzułmańska. Mimo napływu z północy wojowniczych form islamu, np. w postaci Bractwa Muzułmańskiego, krajowi temu udało się zachować wyjątkową pozycję państwa, gdzie pokojowo koegzystują wyznawcy trzech religii. Mimo że większość (92%) stanowią muzułmanie (chrześcijan jest 2%, a wyznawców religii tradycyjnej – 6%), to po odzyskaniu niepodległości w 1960 r. prezydentem kraju był chrześcijanin z reelekcją do 1981 r. Kolejni prezydenci mieli żony chrześcijanki, które mogły swobodnie wyznawać swoją religię bez przymusu konwersji – podkreślił profesor z Dakaru.

Następny gość z Senegalu, prof. Sidy Khoyo Fall, również z Uniwersytetu Cheikh Anta Diop w Dakarze, w swoim referacie uwypuklił znaczącą rolę katolickich szkół w zachowaniu struktury jedności państwa. Stanowią one płaszczyznę budowania dobrych relacji, opartych na tolerancji. Przykładem są małżeństwa mieszane, których członkowie pozostają przy wyznawaniu swojej religii. „Sam jestem tego przykładem, moja żona jest praktykującą katoliczką” – wyznał prof. Fall i dodał, że razem uczestniczą w obchodach świąt obu religii. „O tym, że islam w Senegalu nie jest radykalny, świadczy fakt, że podczas pielgrzymki Jana Pawła II muzułmanie mogli swobodnie uczestniczyć w spotkaniach z papieżem” – zaznaczył prof. Fall.

Następnie prof. Ryszard Vorbrich (UAM) przybliżył historię senegalskiego miasta Saint Luis, leżącego przy ujściu rzeki Senegal do Oceanu Atlantyckiego w północno-zachodniej części kraju. Było ono nazywane bramą Afryki, stąd europejskie mocarstwa rozpoczynały penetrację lądu drogą rzeczną. Założone w 1659 r. przez kolonialistów francuskich, jako pierwsza ich kolonialna osada w Afryce, przyjęło nazwę od imienia ówczesnego króla Francji Ludwika XIII Sprawiedliwego. W 2000 r. zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Narodziła się tam wyjątkowa społeczność wielorasowa, gdy obok afrykańskich ludów pojawili się Europejczycy. W połowie XIX w. Saint Luis było specyficzną enklawą wielokulturową. Niestety, czarną stroną historii tego miasta jest tranzyt niewolników do Ameryki, gdzie zamieniano ich na rum i inne produkty. Na początku obok dzielnic z ludnością europejską żył świat afrykański. Zwornikiem stały się małżeństwa mieszane, które pojawiły się już w XVII w. Tak narodziła się subkultura Signares. Były to kobiety wchodzące w związki z kolonizatorami, którzy po powrocie do Europy zostawiali im majątki. Ich domy były bogate, eleganckie, w stylu europejskim. Signares odgrywały ważną rolę społeczno-biznesową, a także zwyczajową w państwie. Do dziś przetrwał w Saint Luis zwyczaj fanal, czyli procesje z lampionami niesionymi przez służbę asystującą wielkim damom Signares idącym na pasterkę i wracającym z niej. Obecnie lampiony zostały zastąpione powozami z generatorami światła, które są pchane przez ludzi. Kobiety kultywują tradycję Signares, przebierając się w dawne ich stroje. Saint Luis do upadku kolonializmu w 1958 r. było stolicą Senegalu.

Historię ewangelizacji Senegalu przedstawił dr Jean Claude Angoula CSSP z Centrum św. Augustyna w Dakarze. Wyróżnił on jej dwa etapy: okres kapelanów i czas misjonarzy. W tej części Afryki w XV w. Senegalczycy jako pierwsi otworzyli się na wiarę chrześcijańską. Portugalscy kapelani natomiast byli pierwszymi przekazicielami wiary (od 1444 r.). Drugi okres (lata 1840-1960) to czas głoszenia Ewangelii przez misjonarzy pochodzących zazwyczaj z krajów kolonialnych. Wielkie zasługi dla dzieła ewangelizacji wnieśli ojcowie spirytyni, zaszczepiając Kościół lokalny, którego tradycja przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Okres trzeci, który rozpoczął się po roku 1960 r., związany jest z tworzeniem struktur lokalnego Kościoła, rozwijają się ruchy katolickie, realizowane są konkretne programy działalności duszpasterskiej oraz społecznej dotyczące promocji kobiety zgodnie z wartościami ewangelicznymi. Wyzwaniami ewangelizacyjnymi są obecnie dialog wewnątrz Kościoła i dialog międzyreligijny – podkreślił dr Jean Claude Angoula CSSP. Dąży się do stabilności religijnej i socjalnej kraju, która jest gwarancją życia w pokoju.

Ks. prof. UKSW Zdzisław Struzik przestawił tematykę nauczania Jana Pawła II podczas pielgrzymki do Senegalu. Prelegent zaznaczył, że była to wówczas 54 podróż apostolska Jana Pawła II poza Rzymem. Papież odbył ją do Zachodniej Afryki (Senegal, Gambia, Gwinea) w dniach od 19 do 26 lutego 1992 r. Miała ona charakter duszpasterski, a jednocześnie społeczny. Odbywała się w postawie tolerancji dla innych religii, czego dowodem jest spotkanie Jana Pawła II w katedrze w Dakarze z przedstawicielami różnych religii (20 lutego 1992 r.). Papież wyraził zadowolenie z przyjęcia i podkreślił zasadę tolerancji i umiejętność prowadzenia dialogu międzyreligijnego przez społeczeństwo Senegalu, zaznaczył przynależność wszystkich narodów do jednej rodziny ludzkiej, której przewodzi Bóg Stworzyciel. Powołując się na fragment Dziejów Apostolskich (17, 24-27), otworzył bramę do mentalności wyznawców islamu. Nie omieszkał wspomnieć o cierpieniu, jakiego naród senegalski doznał w okresie niewolnictwa, przepraszając za wszelkiego rodzaju niesprawiedliwości i prześladowania ze strony ludzi Kościoła. Zapewnił, że Kościół katolicki w Senegalu będzie kontynuował wysiłek współpracy, aby osiągnąć harmonię współżycia. Następnie ks. prof. Struzik zauważył, że Jan Paweł II na spotkaniu z duchowieństwem i katolickim laikatem podkreślił potrzebę utwierdzania się w przekonaniu o konieczności nieustannej ewangelizacji, bo „wiara umacnia się, gdy jest przekazywana” (RMis 2). Z kolei na spotkaniu z seminarzystami papież podkreślił wartość i znaczenie celibatu. Wyraził zadowolenie z miejscowych powołań, z otwarcia miejscowego seminarium duchownego i zachęcił do wytężonej pracy nad pielęgnowania duchowego powołania i do intensywnych studiów. Zwrócił się także do zgromadzeń zakonnych, zaakcentował piękno i wartość ich służby bliźnim na różnych płaszczyznach życia społecznego i życzył ciągłego owocnego umacniania się w powołaniu. Powołując się na Dekret misyjny Ad gentes (20), zauważył, że świeccy powinni mieć ambicję do przekształcania świata. „Przez pracę świeckich bowiem prowadzi droga do eschatologicznego Królestwa Bożego” – przypomniał. Na spotkaniu z biskupami Jan Paweł II powiedział, że Afryka weszła w nowy etap ewangelizowania narodów niepodległych i zacytował Pawła VI: „Wy, Afrykanie, jesteście powołani, aby być misjonarzami samych siebie” (EinA 129), zaznaczając, że to wyzwanie jest ciągle aktualne, a miejscowe duchowieństwo powinno wraz z misjonarzami rozwijać w sobie ducha misyjnego. W ten sposób Jan Paweł II mobilizował Kościół afrykański do otwarcia się na cały świat – zauważył ks. prof. Struzik.

W kolejnym referacie prof. Maciej Ząbek (UW) przybliżył wiedzę na temat wyspy Gorée, która była niegdyś symbolem niewolnictwa w Afryce. Odbywał się tam transatlantycki handel ludnością Afryki. Wyspa ta, położona 2 km na zachód od wybrzeży Senegalu, jest jedną z 19 gmin Dakaru. Powstałe tam w 1907 r. muzeum niewolnictwa znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Wyspa ta była kolebką Kościoła, już w 1444 r. odbyła się tam pierwsza Msza św. odprawiona przez portugalskich kapelanów. Z biegiem lat stała się symbolem niewolnictwa, ten etap w historii był straszliwym błędem tych, którzy zniewalali swoich braci i siostry. Jan Paweł II w kościele św. Karola Boromeusza na wyspie prosił o przebaczenie, w symbolicznym Domu Niewolnictwa zwrócił także uwagę na formy zniewolenia, które pojawiły się w nowoczesnym świecie. Wyspę w krótkich odstępach czasu podbijali Hiszpanie, Holendrzy i Brytyjczycy. Ostatecznie na mocy traktatu wersalskiego w 1783 r. przejęli ją Francuzi. Wtedy powstała większość eleganckich domów z arkadami i podziemiami. Nazwę wyspie nadali Holendrzy, ‘Gorée’ w języku niderlandzkim znaczy „Dobry Port”. Wspomniane wcześniej kobiety, zwane Signares z portugalskiego „senhora”, miały szczególne znaczenie w życiu biznesowym tego miasta, były posiadaczkami statków, dużych majątków oraz słynęły z praktykowania wyszukanej mody i rozrywki. Z tamtych czasów przetrwały eleganckie domy handlarzy niewolnikami, ukryte często za wysokimi murami. Koniec handlu niewolnikami w 1807 r. zapoczątkował upadek Gorée – zauważył prelegent. Poza tym wyspa stała się zbyt mała, ludność zaczęła się przenosić do budującego się Dakaru. W 1927 r. liczba mieszkańców zmniejszyła się do 700 osób. Wyspa jest wyjątkowo interesująca nie tylko dla turystów i pielgrzymów, ale też dla archeologów, historyków i etnologów. Jest rzadkim przykładem byłej europejskiej kolonii, w której żyli obok siebie wolni i zniewoleni Afrykanie. Ci ostatni nierzadko traktowani byli jak zwierzęta, ale mieli szansę stać się częścią rodzin kreolskich, w których kobiety cieszyły się wyjątkową władzą, prowadząc własny biznes i rządząc mężczyznami. Gorée ze swoją architekturą kolonialną, wąskimi uliczkami, znakomitymi restauracjami jest rajem dla artystów, malarzy, muzyków, będąc jednocześnie śródziemnomorska i afrykańska – zachęcał do odwiedzenia wyspy prof. Ząbek.

Profesor Jarosław Różański OMI (UKSW) przedstawił stanowisko papieży wobec niewolnictwa. Najpierw nakreślił kontekst społeczny czasów pierwszych chrześcijan, zauważając, że gdy rodziło się chrześcijaństwo, cała struktura Cesarstwa Rzymskiego była oparta na niewolnictwie. Obliczono, że żyło wówczas około 60 milionów niewolników. Stanowili oni podstawę rozwoju gospodarki. Byli zaliczani do tzw. inwentarza mówiącego. Wówczas Rzymianie nie trudnili się żadną pracą, toteż wśród niewolników znajdowali się wykwalifikowani zawodowo ludzie, m.in. lekarze. W taki świat wchodziło wtedy chrześcijaństwo, które nie buntowało się i nie nawoływało do rewolucji przeciwko tym zastanym relacjom społeczno-gospodarczym panującym w Cesarstwie Rzymskim – podkreślił prof. Różański. Niektórzy chrześcijanie posiadali wówczas niewolników, inni byli niewolnikami, a jeszcze inni nie należeli ani do jednej, ani do drugiej grupy. Zdarzało się, że niewolnik doprowadzał do wiary swojego pana lub odwrotnie i razem oddawali życie za wiarę, tak jak to się stało w przypadku Perpetuy i jej niewolnicy Felicyty, które zginęły śmiercią męczeńską w 203 r. Na stosunek ówczesnych chrześcijan do niewolnictwa miała wpływ nauka Nowego Testamentu o zasadniczej równości niewolników i wolnych. Równości, która dotyczyła zarówno człowieczeństwa, jak i wezwania do życia wiecznego. Paweł Apostoł pisał, że w Jezusie Chrystusie nie ma już ani niewolnika, ani człowieka wolnego, czyli uwierzywszy w Chrystusa niewolnik uzyskuje tę wolność, jakiej nie zna wielu ludzi społecznie czy formalnie wolnych. Mamy mocne świadectwo w liście do Filemona, gdzie Apostoł Paweł podpowiada swojemu przyjacielowi, żeby zbiegłego niewolnika, który po swojej ucieczce został chrześcijaninem, przyjął już nie jako niewolnika, lecz więcej niż wolnego, jako brata umiłowanego (por. Flm 1, 16). Wychodząc od życia społecznego Cesarstwa Rzymskiego opartego głównie na niewolnictwie, prof. Różański przedstawił stosunek papieży do niewolnictwa, który był różny. Zaczął od papieża Kaliksta I, który rządził Kościołem w latach 217-222. Pierwotnie niewolnik, a późniejszy święty Kościoła katolickiego, uznawał ważność małżeństwa między wolną kobietą a niewolnikiem – zaznaczył prelegent. Ówczesne prawo rzymskie tego zabraniało. W V w. Leon I pisał, że niewolnik nie może być wyświęcony na kapłana bez zezwolenia swojego pana. Grzegorz I Wielki na przełomie VI i VII w. głosił, że jest przeciwny procederowi przygarniania zbiegłych niewolników przez Kościół: „Należy zbiegłych niewolników zwracać ich panom, chyba że wyrok sądowy postanowił inaczej”. Ten sam papież zabronił Żydom handlu chrześcijańskimi niewolnikami, a żeby Żydów nie narażać na straty, postanowił, żeby odsprzedawali ich kupcom chrześcijańskim. Jan VIII w IX w. twierdził, że chrześcijanie nie powinni posiadać niewolników i nakazywał wykupionych niewolników uwalniać. W XV w. Eugeniusz IV nakazał Hiszpanom pod karą ekskomuniki uwolnić niewolników pojmanych na Wyspach Kanaryjskich. Natomiast inna była postawa, posługującego w Stolicy Apostolskiej w tym samym wieku, Mikołaja V, który zezwolił Alfonsowi, królowi Portugalii, zdobywać kraje niewiernych i deportować ich mieszkańców. Pius II, także XV wiek, w bulli Pastor Bonus groził karami kościelnymi za handel niewolnikami w Zatoce Gwinejskiej. Handel niewolnikami określał mianem wielkiej zbrodni. Sykstus IV w 1476 r. ekskomunikował handlarzy niewolników. Paweł III w 1537 r. wykluczył z Kościoła tych Hiszpanów, którzy traktowali Indian jak niewolników. Późniejsze świadectwa to np. list apostolski In supremo Grzegorza XVI z XIX w., w którym potępia wszelkie formy niewolnictwa. Pius IX z okazji zniesienia niewolnictwa w Peru w 1854 r. wypowiada się przeciwko niewolnictwu w Afryce, a w 1870 r. w słowie skierowanym do konferencji brukselskiej dziękuje za uchwałę potępiającą niewolnictwo. Nauczanie papieży dotyczące problemu niewolnictwa znalazło odzwierciedlenie w wizycie Jana Pawła II na wyspie Gorée, gdzie papież przeprosił za nie i mówił, że wyspa, która była symbolem zwiastowania Ewangelii wolności, jest też symbolem strasznego obłędu czynienia z naszych braci i sióstr niewolników.

Ks. Marian Midura opowiedział o polskich misjonarzach w Senegalu. Po pierwszej wojnie światowej, kiedy rozwijały się dzieła misyjne w Europie, do Senegalu udało się wielu misjonarzy, głównie z Francji ze względu na brak bariery językowej. Do tego kraju jako pierwszy z polskich misjonarzy wyjechał brat zakonny Jan Kanty Krzyżanowski ze Zgromadzenia Misjonarzy Ducha Świętego. Jeśli chodzi o personel misyjny z Polski sytuacja poprawiła się po II wojnie światowej. Jednak otwartość na ten kraj pojawiła się dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku. Do pracy na tych terenach włączyły się głównie siostry ze Zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi, urszulanki Unii Rzymskiej oraz siostry miłosierdzia św. Karola Boromeusza z Trzebnicy. Do nich dołączyli także księża diecezjalni, potem misjonarze Ducha Świętego oraz Polak z fraterni braci z Taizé. Do tej pory w Senegalu posługiwało 45 misjonarzy z Polski (franciszkanki misjonarki Maryi – 19, misjonarze Ducha Świętego – 9, urszulanki Unii Rzymskiej – 6, siostry miłosierdzia św. Karola Boromeusza – 6, fideidoniści – 4 i fraternia braci Taizé – 1). Obecnie przebywa ich tam 12: 4 boromeuszki, 3 franciszkanki misjonarki Maryi, 3 urszulanki i 2 misjonarzy Ducha Świętego. Polscy misjonarze posługują w służbie zdrowia, szkolnictwie i duszpasterstwie. Na przedmieściach Dakaru, dzięki wsparciu polskiej Komisji Episkopatu ds. Misji, powstał duży ośrodek zdrowia – podsumował swój referat ks. dr Marian Midura, były misjonarz w RPA, autor książki „Wkład polskich misjonarzy i misjonarek w rozwój Kościoła katolickiego w Senegalu” oraz założyciel wielu organizacji na rzecz pomocy misjom, m.in. organizacji MIVA Polska, która pomaga misjonarzom w zakupie środków transportu.

Konferencji towarzyszyła wystawa prezentująca działalność misyjną i naukową o. Pawła Joachima Schebesty SVD (1887-1967), pioniera badań wśród Pigmejów (Kongo) i Negrytów (Filipiny).

Organizatorami konferencji były: Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, Instytut Papieża Jana Pawła II w Warszawie i Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Katedra Misjologii Instytutu Misjologii i Religii WT UKSW.

Mariola Krystecka